
12 maja 1999r. w USA i Kanadzie odbyła się premiera filmu Star Wars Episode I: Phantom Manace. Od lat film SF nie budził takich emocji i nie był tak oczekiwany. Niewątpliwie towarzyszyła mu bardzo rozbudowana kampania reklamowa, obejmującą takie atrakcyjne gadżety jak: koszulki, puzzle, klocki Lego czy kostiumy bohaterów. Wśród wyżej wymienionych nie mogło oczywiście zabraknąć gier komputerowych, dlatego dla nikogo nie było zaskoczeniem, że równocześnie z amerykańską premierą pierwszej części Gwiezdnych Wojen pojawiły się dwie gry rozgrywające się w tym świecie. Pierwsza to Star Wars Episode I: Racer (wyścigi Podracer'ami) druga - Star Wars Episode I: The Phantom Manace (zręcznościówka z elementami przygodówki). Oprócz tych dwóch gier, Lucasarts wydał jeszcze jedną - strategiczną Star Wars Episode I: Gungan Frontier, która ukazała cały konflikt na planecie Naboo.
Siedziałem ogłuszony. Na ekranie miota się, gdacze, świszczy i terkocze mnóstwo stworów, hałas wzmaga ogłuszająca muzyka, odgłosy maszyn kosmicznych oraz eksplozje. Miałem wrażenie, że tkwię w jakimś monstrualnym kurniku bombardowanym od zewnątrz. Z tej kakofonii wyłaniają się zarysy akcji. Oto dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, Republiką wstrząsają niepokoje z powodu nadmiernych podatków, galaktyczny senat jałowo debatuje, a Federacja posyła statki bojowe na planetę Naboo, gdzie przybywają także dwaj rycerze Jedi, aby rozwiązać konflikt... Nie potrafię sobie wyobrazić nikogo, w kim tego rodzaju konflikt mógłby wzbudzić żywsze emocje.
Zwłaszcza że mamy do czynienia głównie z maszkaronami albo postaciami w długich szatach, które robią groźne miny i przemawiają gromkimi głosami. Nawet śliczna królowa Amidala robi wrażenie uwięzionej w swoich niezmiernie dekoracyjnych szato-konstrukcjach i uczesaniach, które każą zastanawiać się nad nieustanną obecnością fryzjera. Jeśli z czymś mi się to kojarzyło, to tylko z hieratycznym "Iwanem Groźnym" Eisensteina, ale ja jestem widzem ze starszego pokolenia, który obejrzał może za wiele filmów.
W każdym razie wiedziałem, że mam zwrócić uwagę na małego, niesympatycznego chłopca imieniem Anakin, bowiem to on jest bohaterem Pierwszej Gwiezdnej Trylogii, to on zostanie tatusiem Luke'a i Lei oraz to on straszył już mnie przed laty jako zakuty w metal Darth Vader. Dlatego skupiłem się na przebiegu wyścigu, którego wynik przesądził o dalszych losach Anakina. Rzeczywiście, jest to sekwencja technicznie znakomita, jak zresztą wiele innych w tym filmie. Na przykład zadziwiający widok galaktycznego senatu z niekończącymi się rzędami siedzeń albo tytaniczna walka przypominającego amfibię Gungi z robotami Federacji czy wspaniały pojedynek na świetlne miecze. Trzeba powiedzieć, że George Lucas ma pomysły, podobno nawet osobiście zatwierdzał każde rozwiązanie, ale nie ma wyczucia wizualnego stylu. Dziwny paradoks: mamy do czynienia z filmem autorskim na niebywałą skalę, pozbawionym jednak jednoczącej autorskiej wizji artystycznej.
Estetyka komiksu? Ależ to nie jest komiks lecz człon bodaj największego zamierzenia w dzisiejszym kinie - epickiej sagi złożonej z dwóch (kiedyś zapowiadało się trzy!) filmowych trylogii. Losy jej bohaterów miały mieć wymiar mitologiczny za sprawą Mocy - metafizycznego wątku z filozofii New Age'u, zawierającego w sobie wszystkie niewysłowione i niezracjonalizowane tęsknoty człowieka końca XX wieku. Pamiętam, że oglądaniu filmu "Powrót Jedi" towarzyszył czasem dreszczyk, bo jednak czuło się, że to coś więcej niż przygodowa opowiastka, kiedy samotny i ascetyczny Luke stawał u wrót gargantuicznego zamku Jabby, reprezentant świata ducha wobec przygniatającej realności. Ale na nic takiego nie ma miejsca i czasu w "Mrocznym widmie". I może lepiej nie zastanawiać się, co w istocie kryje Lucasowska koncepcja Rycerzy Jedi, tych męskich reprezentantów kultu czystości i siły (a w innym wymiarze - manicheizmu), bo nam w każdym razie podejrzanie kojarzy się to z Zakonem Krzyżackim od najgorszej strony... Niechaj Moc będzie z widzami i pozwoli im na beztroską zabawę!
Zapraszamy do obejrzenia galerii i materiałów filmowych . Na temat postaci, bohaterów, lokacji i innych ciekawostek dowiecie się w tym dziale w odpowiedniej kategorii.
| SW EP I - zwiastun 1 | SW EP I - zwiastun 2 | SW EP I - zwiastun 3 |
Musisz się zalogować aby oceniać
Sgt.Rock772010-03-09 10:42:00
space ginger beers:DD
Komentuj @ /page/show/371
Sgt.Rock772010-03-09 10:40:48
przygladalem sie pozycji 10.1....to nie glowa Bitha,ale-dwoch calujacych sie Bithow(fuuuuuuuj)
Komentuj @ /page/show/371
Sgt.Rock772010-03-07 15:33:02
O Polsce zapomnieli.Teraz trzeba bedzie do krzyzakow jechac,bo najblizej:(
Komentuj @ /news/show/1827
Sgt.Rock772010-03-06 14:40:09
Czemu ostatnia?Aaaaaaaaaa-2012 to koniec swiata:D
Komentuj @ /news/show/1824
powered by RockCMS © design by Voo Yo
LS:1373 DS:1310 NS:530
dla mnie ten opis jest super. Dooku był, nawet fajny.
Komentuj @ /page/show/85