Relacja serwisu star-wars.com.pl z konwentu Fantastycznego Falkon 2009.
Do końca nie wiedzieliśmy czy pojawimy się na konwencie. Mimo niezachęcających relacji z poprzednich konwentów oraz pomimo odmowy organizatorów w sprawie pomocy przy współtworzeniu punktów programu, zdecydowaliśmy się jednak na konwencie pojawić. Zaproszenie otrzymaliśmy od Polish Garrison 501st i Rebell Legion Eagle Outpost jako przyszli członkowie tych organizacji. Za co bardzo dziękujemy. Jednak na samym konwencie musieliśmy się pojawić jako patroni Medialni konwentu. Podróż nam upłynęła w miłej atmosferze ekipy z łódzkiego SMF, nawet bardzo szybko pomimo niedogodności w trakcie podróży pomiędzy Warszawą i Lublinem. Na dworcu w Lublinie zaraz sięgnąłem po kartkę którą sobie wydrukowałem wcześniej z opisem dojazdu do miejsca konwentu. Opis był tak sporządzony, że pomimo sporej odległości lokalizacji imprezy od dworca, nie miałem żadnego problemu z dotarciem na miejsce.
Pora była jeszcze wczesna, więc uczestników nie było za dużo. Jednak już na samym początku organizacja zawiodła. Sama akredytacja przesunęła się o jakieś dwie godziny. Na szczęście po mimo powiększającej się kolejki zostaliśmy jako Media obsłużeni bardzo szybko i bez większych problemów. Bo małe zawsze jakieś muszą być. Ale to szczegół. Na samym początku strasznie zraziło mnie zachowanie gżdaczy i organizatorów, którzy odnosili się do stłoczonych w wąskim przejściu konwentowiczów troszkę nie ładnie, za pomocą krzyków i innych raczej mało stonowanych wyrażeń, to nie było wyjątkiem. Takie sytuacje, których sam byłem świadkiem, miały miejsce w kilku różnych lokalizacjach. Doszły mnie słuchy że w ten sposób także traktowani byli goście sal noclegowych, które były w dosyć sporej odległości od miejsca konwentu. Na szczęście organizatorzy zapewniali wahadłowy transport na miejsce noclegów, ale autobusy jeździły jak chciały. A nie które zaplanowane o równych godzinach wogóle nie przyjechały. Podobno obszukiwano konwentowiczów. Przeszukiwano ich rzeczy, a także w sposób chamski się do nich obnoszono. Chciałbym co po niektórym przypomnieć że imprezy konwentowe nie są dla Was, a dla nas i to dzięki nam konwentowiczom i całemu Fandomowi Polskiemy możecie się lansować. Ale w taki sposób?
Nie było żadnego problemu dzięki człowiekowi Duszy z zakwaterowaniem się w internacie. To było miłe zaskoczenie. Rezerwacje nie zostały zagubione ani pomylone. Miejsce całkiem przyjemne w którym Zuza musiała spędzić dużo więcej czasu niż ja. Niestety biedaczysko strasznie się na drugi dzień rozchorowało i konwentowi przyglądało się z perspektywy internatu i łóżka. Jednak zanim zacznę chwalić miejsce w którym mieliśmy odpoczywać od zgiełku i hałasu muszę wspomnieć, że nie było ciepłej wody. To jest dla mnie duży problem i dyskomfort. Tak jak wcześniej wspomniałem wraz z organizacjami kostiumowymi mieliśmy wystąpić w naszych Gwiezdno wojennych strojach. Nie wszyscy chyba jedna wiedzą jak jest ciepło w tylu warstwach stroju swojego bohatera. Niestety ciepłej wody po mimo zgłoszenia nie było do końca. O prysznicu nie było mowy. To trochę zniechęcało do pokazywania się w naszych strojach. Jednak pomimo wszystko zaraz po zakwaterowaniu udaliśmy się by się pokazać innym z jak najlepszej strony.


Zuza jednak postanowiła odbiec odrobinę od naszych utartych postaci i zaproponowała, że pojawi się jako Zombi Mary Jade. Na zdjęciu i góry. W końcu tematem przewodnim konwentu był koszmar. Szkoda tylko że tak krótko. Ponieważ pomysł był fantastyczny. Wraz z PG i EO wyruszyliśmy na pierwszy rekonesans. Jak zwykle podziwiani. Błyski lamp błyskowych aparatów, kto tego nie lubi. Oczywiście w takim skupisku nie zabrakło tych którzy robili sobie z nas żarty, ale kto by się tym przejmował. Przyjechaliśmy by się dobrze bawić i zrobić mały zamęt co nam w pełni się udało. Niestety z racji obowiązków nie udało nam się ocenić prelekcji na bloku Star Wars, ale za to byliśmy jedną z największych atrakcji konwentu. Były inne, ale o tym za chwilkę.


Poniżej przedstawiamy serię filmów zarejestrowanych na konwencie przez Zuzę. W których to biegamy po różnych miejscach konwentu. Siejąc przerażenie, strach, a także radość i zainteresowanie. Udało nam się także zająć najważniejsze miejsce konwentowe jakim jest bar. Co nie każdemu się podobało. To widać na filmie.
Jak widzicie zabawy było co nie miara, a także że ludzi na konwencie obrodziło. Nie wszyscy przyjechali by się bawić, ale to tylko jednostki, o których nie będziemy pisać w tej relacji.
Po kilku godzinach "tropowania" przyszedł czas na dyskusje w swoim gronie. Na szczęście organizatorzy zapewnili nam specjalne odosobnione miejsce, gdzie mogliśmy się przebrać i przygotować do kolejnych akcji.


Nie była to zbyt duża sala, jak na nasz Squad, jednak sobie poradziliśmy. Niestety nie wszystkim udało się przenocować w tej sali. Po rozłożeniu materacy okazała się zdecydowanie za mała. Na szczęście jestem zapobiegawczy i my wraz z Zuzą jak wcześniej zameldowaliśmy się w internacie. Na drugi raz wypadało by przeanalizować taką sytuację i zapewnić trochę lepsze warunki członkom organizacji kostiumowych.
Po programie konwentu udaliśmy się do baru konwentowego by oddać się rozrywkom i porozmawiać w wspólnym gronie. Na szczęście to nie było daleko, a z miejscem do siedzenia też nie było kłopotów. Po raz kolejny Voo Yo dał się poznać ze strony dobrego organizatora i zapewnił wszystkim wygodne i przestronne miejsce tak byśmy wszyscy się pomieścili. Było naprawdę wesoło. Ale jak mogło by być inaczej. Jak można się źle bawić w takim gronie fantastycznych ludzi z EO i PG? Zabawa była przednia. Odbyło się kilka turniejów w piłkarzyki w których drużyna star-wars.com.pl wiodła prym, pomimo tego że pierwszy raz razem wspólnie graliśmy. Mnie jednak najbardziej interesował stół do bilarda.

Drugi dzień to przyjemne przechadzki w kostiumach i kilka prelekcji na bloku Gwiezdno wojennym. Polish Garrison wraz Eagle Outpost przygotowali miejsce w którym mogli rekrutować członków, a ja udałem się na prelekcje.


To był pierwszy konwent na którym większość prelekcji mnie nie wciągała. Uważam że jak przyjadę na konwent pod przewodnictwem koszmaru to dowiem się więcej na temat różnych aspektów Ciemnej Strony Mocy, a szczególnie w bloku Gwiezdno wojennym. Większość z prelekcji które prowadzili Sith.pl niestety nie wnosiły nic nowego do mojego światopoglądu i mam wrażenie że inni też czuli się zawiedzeni. Przyjeżdżając na konwent mamy nadzieję na niespodzianki i niespotykane ciekawostki. Po reakcjach słuchaczy można było stwierdzić że już ich nic nie zaskoczy, żywo uczestnicząc w prelekcji co rusz pomagając prelegentom w prowadzeniu prelekcji. Sithowie to ostatnio temat bardzo modny, ale jednak uważam, że nie na tym Uniwersum SW się opiera. Choć mieli duży wpływ na koszmarność i mrok panujący w Gwiezdnych wojnach, jednak forma przekazywania tych informacji mi nie odpowiadała. Były też prelekcje które były prowadzone bardzo interesująco przez członków Lubelskiego Fanklubu Star Wars. I za to im chwała! Wielkie podziękowania za naprawdę wciągające i wyjątkowe punkty w programie bloku Star Wars na Falkonie.

Poniżej prezentacja Lubelskiego Fan Klubu Star Wars.,
Polecam wszystkim organizatorom jakichkolwiek bloków Gwiezdno wojennych Mr Fetta, przyszłego Darth Vadera w szeregach 501st Polish Garrison. To nie były prelekcje, a interaktywne panele dyskusyjne, które wciągają w dyskusje uczestników. Takich punktów w programach prowadzonych właśnie w ten sposób nam brakuje. Interesujący temat, w którym żywo mogą uczestniczyć słuchacze wymieniający się z uczestnikami swoimi spostrzeżeniami. W przerwach pomiędzy edukacją musieliśmy trochę odreagować. A jak to wyglądało prezentują zdjęcia poniżej.


Konwent to nie tylko prelekcje i po przebierane postacie. To także wiele różnych małych sklepików w których możemy zakupić brakujące elementy naszych kolekcji, a także unikatowe gry, czy też koszulki. W których warto się pokazać na kolejnej tego typu imprezie. Mnie naprawdę zadziwia kreatywność firmy Kreatorium.com, na której stoisku były już koszulki z filmu District 9. Naprawdę rewelacyjne. Szkoda że się zgapiłem i nie zdążyłem takiej jednej kupić do naszej redakcji. Brawo Kreatorium.com po prostu rewelka!


Sesji RPG było dosyć sporo, jednak zabrakło sesji Star Warsowych, a może były, ale zabrakło informacji o nich. Zresztą większości można było się przyglądać osobiście ponieważ odbywały się na korytarzu. Zabrakło miejsc. Kto chciałby prowadzić sesje RPG na korytarzu? Wiele atrakcji nas minęło. Na przykład jedzenie na czas ketchupu. Nie da się uczestniczyć w tego typu zabawie nie zdejmując hełmu. Jaki Sith chciałby by zdradzono jego tożsamość. Nie zabrakło Larpów. To były najlepsze punkty Falkonu po spektaklu finałowym o którym napisze za chwilę. Larpy były różne, kosmiczne, nawiązujące do różnych epok, a także przygodowe i akcji. Większość z nich odbywała się na świeżym powietrzu. Pogoda nie była najgorsza, więc można było się bawić na całego. Nie obyło się bez wypadków na szczęście nie groźnych. Odgrywanie ról w larpach tak by, były prawdziwe wymaga sporego zaangażowania uczestników, a co po nie którzy chyba za bardzo się w czuli odlatując w stronę swojego bohatera. Podkreślam jednak nic nikomu groźnego się nie stało.


Mi osobiście zabrakło turniejów. Mam wrażenie że nie było żadnego. Nic nie wiem na temat turnieju w SW Miniatures, a na pewno w SW Mini pockety. Na ten drugi byłem nastawiony. Ponieważ od niedawna zacząłem grać i chciałem się spróbować z innymi. Oprócz moich pocketów innych nie widziałem. A szkoda, turnieje, nagrody i rywalizacja są jedną z najciekawszych atrakcji konwentów.
Na konwent jedzie się by spotkać się z autorami, artystami, aktorami. Pod tym względem Falkon był ubogi. Nie było żadnego godnego uwagi punktu w programie w którym by można uczestniczyć. Żadnych paneli dyskusyjnych, czy też autografów.
Wielki finał. Na to czekaliśmy długo. Według mnie zbyt długo. Zaplanowany był na 23.00, a wszystko rozpoczęło się kolejnego dnia przed godziną pierwszą. Na szczęście nie musiałem uczestniczyć w tych scenach danteńskich wśród stłoczonych przed wejściem uczestników, których niecierpliwość i poddenerwowanie rosło z każdą minutą. Można zrozumieć, że występ był atrakcją zorganizowaną przez amatorów, ale dziećmi nie jesteśmy i poczucie obowiązku nas obowiązuje. Nie wiem ile prób było przed spektaklem ile razy ćwiczono i się przygotowywano reżyserko, wiem jedno, można było zrobić to lepiej i z większym zaangażowaniem, a próbę generalną przeprowadzić dużo wcześniej, albo dnia poprzedniego. To by załatwiło wiele niedociągnięć i rozczarowanie zebranych i oczekujących na zewnątrz konwentowiczów.


Sam spektakl był w pewnym sensie połączeniem fragmentów z Mistrza i Małgorzaty z pokazem mody gotyckiej. Osobiście uważam że gdyby nie niepotrzebne poddenerwowanie samych organizatorów i chamskie odzywki do nas reporterów i przypadkowych uczestników próby wypadło by to wszystko o wiele lepiej. Brakowało koordynatora, który objął to wszystko silnym ramieniem. Po mimo wszystkich nieprzyjemności jakie nas spotkały przedstawienie było na medal. A na szczególną uwagę zasługuje aktor odgrywający Wolanta. BRAWO. Na drugim miejscu Behemot, który przechodził sam siebie. Modelki prezentowały się bardzo dobrze i chwała im za to bo to one były główną atrakcją tego przedstawienia. Udało im się wybrnąć z tego wszystkiego obronną ręką, brawo! Podsumowując nie oglądając się za plecy. Wyszło całkiem sympatycznie i ciekawie. Było to naprawdę coś innego co mogło zainteresować nawet fana Gwiezdnych Wojen. 80% spektaklu możecie obejrzeć poniżej.
Kolejny dzień, to też ciekawe punkty na bloku Star Wars. Szczególnie dwa o których warto wspomnieć. Bardzo mnie zainteresował temat muzyka w Gwiezdnych wojnach, który nie tylko obejmował film. Prelegenci omawiali także gry i inne aspekty twórczości Gwiezdno wojenne. Przyjrzałem się jak można fantastycznie bawić się grając w Sabaka. Zachęcam wszystkich do nauki gry. Gra nie jest trudna, a naprawdę daje dużo emocji i radości. Ale przede wszystkim emocjonująca zabawa w kalambury Star Wars. Nie było łatwo stawać w konkury do tak trudnego turnieju. Lublin dał radę i naprawdę przygotował świetną zabawę. Pomimo bardzo trudnych pytań udało nam się zająć trzecie miejsce. Tu dużą zasługę przypisuje przedstawicielom Polish Garrison, w której to ekipie się znalazłem. Pod nazwą 500 piersi byliśmy naprawdę rewelacyjni i udało nam się dotrzymać kroku prowadzącym, i zdeklasować przeciwników. To lubię czystą rywalizację w ramach świetnej zabawy.


Czas żegnać się z Lublinem i dołączyć do świetnie dobranej grupy powrotu z Łodzi. Powrót do domu był najprzyjemniejszą z atrakcji konwentu Falkon 2009, dawno się tak w pociągu nie ubawiłem. Powstał także fragment hymnu konwentowego. Ale o tym już w innej relacji.
Pojechałem po konwencie? Wiem, ale zasłużyli.
Zapraszamy serdecznie do zapoznania się z galerią zdjęciową z Falkonu 2009 przygotowaną przez redaktorów star-wars.com.pl i przedstawicieli Polish Garrison. Galerię znajdziecie pod tą relacją.
News by Voo Yo2009-11-18
ZmoraMocy2010-07-24 08:52:01
Taa a kiedy będzie wreszcie ta gra?
Komentuj @ /news/show/2183
ZmoraMocy2010-07-24 08:48:45
Wiecie co jest najciekawsze? Że do KoToR 2 te kody też działają:)
Komentuj @ /game/show/34
ZmoraMocy2010-07-24 08:43:39
Noo morze być nawet fajne:)
Komentuj @ /page/show/464
ZmoraMocy2010-07-24 08:39:28
heh
Komentuj @ /news/show/2162
powered by RockCMS © design by Voo Yo
LS:2010 DS:2152 NS:784
już niedługo
Komentuj @ /news/show/2183